21.04.2015

Rozdział 12


                                      Wróciłam!!! 
Mam nadzieje, że rozdział wam się spodoba i przepraszam za liczne błędy. Nie mam czasu nic sprawdzić.




                            Kilka dni później



Clary





Właśnie siedzę z Isabell w salonie posiadłości Lihwoodów i omawiałyśmy, a raczej Izz mówiła, jak wszystko zaplanowała. Na początek zaczęła od tego, jak będzie wyglądać. Światło księżyca pada przez okno, oświetlając nam cały pokój.


- Widzisz?! Tę suknię zamówiłam a zresztą resztę też! Wszystko świetnie będzie wyglądać!. - Izz powtarza to samo już od ponad godziny.

Zdjęcia przedstawiają długą suknię obszytą koronką w stylu syrena, ślicznie sandałki na wysokim obcasie, tiarę z kwiatami i perłami zresztą reszta biżuterii jest w podobnym stylu. Najbardziej przyciągnął moją uwagę bukiecik. Rurze z piórami. Cały zestaw jest niesamowity!!! Wszystko razem idealnie współgra. Niczego innego bym się po niej nie spodziewała.

- Zizi to jest śliczne. - Uśmiechnęłam się do niej.

Zrobiła naburmuszoną minę. Uraziłam ją?

- No co?

- Tylko Jonathan może tak do mnie mówić! - Oznajmiła.

- Okej!. - Uniosłam dłonie w formie poddania.

Po sekundzie się roześmiałyśmy.


- Jak tam Elina? - Nagle moja przyjaciółka zmieniła temat.

- Szczerze nie wiem. - Wzruszyłam ramionami. - Po ostatnich dniach sama byłabym wykończona na jej miejscu. Postanowiła na kilka dni wrócić do domu.

- Rozumiem. - Izz spuściła wzrok.

- Też już za nią tęsknię. - Szepnęłam i przytuliłam szatynkę. - Może cię to zainteresuje, że Emilii wróciła do domu. Nie była w ciąży, a przynajmniej z Jonathanem.

Przytuliłam ją jeszcze mocniej. Dziewczyna po chwili się szerzej uśmiechnęła.

- Jesteś najlepsze Clayr. Dziękuję.

- Za co? - Zdziwiło mnie to. Izz nie często dziękuje.

- Za to, że jesteś obok mnie, kiedy potrzebuję wsparcia.

- Od tego są przyjaciele, a teraz pokarz, co tam masz dalej.


Szatynka od razu się rozchmurzyła. Chwyciła z powrotem segregator i pokazała następną stronę.
Tym razem fotografie przedstawiały tort, ołtarz oraz dwie sale?

- Wiesz, że tu są dwie sale? - Zdziwiłam się tym.

- Wiem. - Jęknęła. Nie mogę się zdecydować na wystrój namiotu. A ty... który byś wybrała?

- Trudny wybór. Nie wiem.. - Westchnęłam. - Jonathanowi, który bardziej odpowiada?

- Stwierdził, że mu jest obojętne! Rozumiesz, obojętne! Odpowiedź typowego faceta!

- A może połącz oba wystroje?

- To genialne!!! - Pisnęła.




                                  ***




Nagle ktoś przykłada mi do szyi sztylet. Nie mogłam się ruszyć. Byłam niczym kamień. Po chwili czuję pieszczenie, które się nasila i przemienia w ból. Widzę jak moje ubranie, przesiąka czerwoną cieczą. Krew! Oddech mi słabnie i upadam. Słysze trzask w głowie i niewiarygodny ból, którego nie jestem w stanie wytrzymać. Mam ochotę krzyczeć z bólu, ale nie mam na to ani grama sił. Mój oddech, jak i puls słabnie.
Widzę jak jakaś zakapturzona postać, obchodzi mnie wokoło i staje przede mną.

- Jakim prawem żyjesz! Nie masz do tego prawa! ... Już niedługo.- Ktoś warknął. Nie mogłam rozpoznać głosu ani określić czy to mężczyzna, czy kobieta.

Postać kopnięciem przekręca mnie na plecy i nagle przeszywa mnie piekielny ból.

Budzę się z krzykiem i siadam na łóżku. Czuję jak ktoś mnie obejmuje od tyłu. Od razu wiem, że to Jace. W jego objęciach czuję się taka bezpieczna.

- Clary to tylko zły sen.- Szepcze mi czule do ucha. Przekręcam się i wtulam w jego ramię. - To tylko sen skarbie. Jestem tuż obok.

Chlipię niezdolna do wypowiedzenia jakiegokolwiek słowa. Blondyn ociera kciukiem łzy z moich policzków i delikatnie w nie całuje. Uśmiecham się słabo.

Po kilku minutach się uspokoiłam i próbuje zasnąć wtulona w męża. Nagle zaczyna mnie mdlić i gwałtownie zrywam się z łóżka i pędzę do łazienki. Pochylam się nad muszlą i zaczynam wymiotować...




Wiem, że rozdział strasznie krótki i pełno w nim błędów, ale większość, a praktycznie całość pisałam na telefonie. Niestety autokorekta. : -( Przepraszam za wszystkie błędy, których jest tu całkiem sporo! Niestety czas mnie goni. Postanowiłam od razu, dodać ten rozdział jak go napiszę. 

Błagam, wybaczcie mi!!!